Zbiornik Victoria KR25

Zbiornik Victoria KR25

Pierwsze wrażenia po rozpakowaniu zbiornika z paczki były bardzo dobre. Pomyślałem co właściciel od niego chce?….. jakaś drobna wgniotka nie warta rozpoławiania zbiornika….

Rzuciłem go na półkę i o nim zapomniałem…..
szukając jakichś gratów znów wpadł mi w ręce. A że odleżał już swoje to pomyślałem że go zrobię. Dokładne obejrzenie zaowocowało znalezieniem kilku nowych miejsc naprawionych cyną. Po wytopieniu cyny oczom mym ukazał się widok nędzy i rozpaczy…. wgniotka, wgniotka, wgniotka ,,,,, krater…. dodatkowy otwór na kranik….. spaw…. nie pozostało nic innego jak klasyczna naprawa poprzez rozpołowienie….Ponieważ zbiornik jest stosunkowo mały to rozciąłem go jeszcze wzdłuż po oryginalnym spawie. Jedna z wgniotek była tak duża i głęboka że byłem pewien że nie uda się jej wyklepać. Blacha była tak rozciągnięta że było jej w tym miejscu dużo za dużo…. Ale że jestem leniwy i przekorny to postanowiłem klepać do skutku i sprawdzać co z tego wyjdzie. Szczerze to byłem przekonany że bez wycięcia i wspawania nowego kawałka się nie obejdzie. Ale ku mojemu zdziwieniu klepałem trochę tu trochę tam i blachy zaczęło robić się coraz mniej. Poszło mi na tyle sprawnie że obyło się bez wycinania. Lubię pracę z blachą, bo cały czas uczę się czegoś nowego i żadna robota nie jest taka sama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.